Cześć tu Ally ^.^ Tam tara ram a oto nowy rozdział :) Miał się pojawić już wczoraj, ale dopisywałam pewne rzeczy :) Mam nadzieję, że wam się spodoba :D Tak więc życzę miłego czytania :)
__________________________________________________________________
Noc. Godzina 01:00. Hermiona nie mogła zasnąć.Próbowała lecz nie mogła. Ciągle dręczyły ją koszmary związane z Draconem, o tym jak ją poniżał na każdym kroku i nazywał szlamą. Kręciła się z boku na bok. Do oczu cisły jej się łzy. W tej chwili było jej wstyd za samą siebie. Za to, że boi sie Malfoy'a. Przecież cechą Gryfindoru jest Odwaga, a ona jest Gryfonką. "Dosyć"- powiedziała sobie w myślach. Wstała z łóżka i udała się do łazienki. Obmyła twarz zimną wodą i spojrzała w lustro.
-Koniec, nie będę przecież użalać się nad sobą i bać przez tego idiotę. - rzekła hardo.
-Chociaż, może się zmienił. Nie jest już zimnym , wrednym, zadufanym w sobie arystokratą, kóry musi zawsze wszystko mieć - powiedziała sama do siebie. Zaczęła tak nad nim rozmyślać, o tym, jak mógł się zmienić przez te wakacje z charakteru jak i z wyglądu. W jej głowie kłebiło się tysiąc myśli.
-Stop ! Hermiono opanuj się, przecież ludzie tacy jak on się nie zmieniają.-skarciła się w myślach. Zobaczy go już wkrótce w Hogwarcie i wtedy się wszytsko okaże. Czy się zmienił czy nie ? Po chwili wróciła z powrotem do łóżka i zasnęła z nadzieją o tym, że Draco się zmienił i nie będzie jej ubniżał na każdym kroku.
Hermiona właśnie budziła się z błogiego. Zdziwiła się, że była wyspana i wypoczęta ponieważ pamięta, że miała koszmary związane a arystokratą. Jednak długo nie zaprzątała sobie tym myśli i poszła do toalety wziąść zimny prysznic i wykonać poranne czynności. Po 20 min. wyszła z łazienki odświeżona. Spojrzała na zegarek i uznała, że jest dosyć wcześnie , ponieważ wkazywał on godzinę 9:00. Postanowiła udać się do pokoju Ginny i zrobić jej "miłą" pobudkę.
***
Ginny smacznie sobie drzemała. Miała sen tak twardy jak niedźwiedź. Nie usłyszała nawet jak pewna osoba weszła do jej pokoju. Tą osobą był Ron, który postanowił obudzić siostrę z kamiennego snu. Złapał za jeden koniec kołdry i pociągnął ją do siebie. W ten sposób jego siostra upadła na podłogę. Niestety dalej sobie smacznie drzemała. W takim wypadku postanowił sięgnąć po radykalną i sprawdzoną metodę. Podszedł do stolika, wziął z niego wazon,a kwiaty z niego wyrzucił do kosza. Z wazonem wszedł do łazienki. Nalał do niego wody i podszedł z nim do siostry. Niespodziewanie drzwi się otworzyły , a tam stała Hermiona. Ron zdziwiony nie zauważył nawet gdy wylał wodę z wazonu na siostrę. Wazon się stukł , a woda wylała się na najmłodszą latorośl Weasley'ów. Nagle dziewczyna się obudziła i krzyknęła :
- Co to do cholery jasnej ma znaczyć ?!-wykrzyczała.
-Który to zrobił ?! Co??!! Przyznać się w tej chwili, bo nie ręczę za siebie ! - dodała zdenerwowana.
Ron stał jak sparaliżowany. Nie wiedział co miał zrobić. Stać czy uciekać ? Ginny była wściekła jak osa. Z mordem w oczach spoglądała na brata. Po jego zachowaniu doszła do wniosku, że to jego sprawka, że to przez niego jest teraz cała mokra.
-Po twojej głupiej minię zgaduję, że to twoja sprawka ! - wrzasnęła Ginevra.
Wściekła zaczęła się do niego zbliżać na niebezpieczną odległość. Wystraszony chłopak zaczął się cofać do tyłu, aż w końcu natrafił na ścianę. Znajdował się w nieciekawej sytuacji. Nastolatka wzięła poduszkę i zmierzała z nią w kierunku brata. Gdy już była przed nim zaczęła go okładać poduszkę. Ten zaczął uciekać. Biegał po całym pokoju, a wzburzona Ginny za nim. Wydzierał się na całe pomieszczenie " Ratunku ! Pomocy!". Zdziwiona Hermiona przyglądała się całej tej sytuacji, aż wkońcu nie wytrzymała i wybychła niepohamowanym śmiechem. Tamci nawet nie zaszczycili ją choćby spojrzeniem. Widząc, że jest tu zbędna wyszła z pokoju przyjaciółki ciągle się śmiejąc. Z tej całej wynikłej afery zapomniała, że chciała zrobić czarodziejce miłą pobudkę. Nie miała już co ze sobą zrobić, więc zeszła na śniadanie.
***
W dalszym ciągu w pokoju pewnej nastolatki trwała bitwa na poduchy. Ron zmęczoy już uciekaniem przed siostrą padł przed drzwiami. Próbował złapać oddech po tej całej biaganinie. Ginny również zmęczona gonitwą za bratem zmęczona padła na łóżko. Musiała złapać choć odrobinę tchu, bo inaczej wykorkuje. W pokoju panowała istna cisza. Nagle Ginny się odezwała.
- Masz minutę, żeby stąd wyjść, a jak nie to ci w tym pomogę !
- Okej już wychodzę. - powiedział pośpiesznie i już po chwili go nie było. Czarodziejka została sama w swoim "królestwie". Podniosła się do pozycji siedzącej i spojrzała na zegar. Oczy dziewczyny wyglądały jak pięciozłotówki. Jak burza wleciała do łazienki po drodze biorąc pierwsze lepsze ciuchy, które jej wpadły w ręce. Po chwili wyszła z łazienki odświeżona i jak torpeda wybiegła z pokoju.
***
Wszyscy już siedzieli przy stole zastanawiając się gdzie jest Ginny. Niespodziewanie zdyszana Ginevra zasiadła przy stole. Wyglądała komicznie. Jej policzki były koloru dorodnego pomidora. Wszyscy patrzyli na nią jakby ujrzeli ducha.
- No co się tak na mnie gapicie ?? Mam coś na twarzy ?? - powiedziała.
- Nie, ależ skądże. - rzuciła pospiesznie Miona chichocząc.
Po śniadaniu nastolatki udały się do pokoju Hermiony. Dziewczyna nawet nie przekroczyła progu własnego pokoju bo Ginny krzykła jej prosto do ucha.
- Wiesz co ?? Wpadłam na super pomysł. - ogłosiła podekscytowana czarodziejka.
- Tak ? A jaki to pomysł ? - odparła.
- Idziemy na zakupy ! - krzykła uradowana.
- Wiesz co ? To wcale nie taki głupi pomysł. Zdało by się już zakupić książki i nowe szaty, co ty na to ? - dodał uczennica Hogwartu.
- Jestem za. - odezwała się wiewióra.
Wzięły niezbędne rzeczy i udały się na zakupy.
***
Uczennice Hogwartu były już na ulicy Pokątnej. Zastanawiały się , który ze sklepów odwiedzić najpierw.
Myślały nad "Księgarnią Esy i Folresy" i sklepem "Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje". Po chwili namysłu wybrały opcje pierwszą. Weszły do księgarni i zaczęły szukać potrzebnych dla nich książek. Gdy Hermiona znalazła niemal wszystkie potrzebne jej książki, a było ich tylko kilka, udała się z nimi do kasy. Niespodziewanie przed oczami myknęła jej postać...Malfoy'a ?? Nie, nie... Musiało jej się tylko przewidzieć. Jednak żeby się upewnić poszła w miejsce, gdzie zdawało jej się, że ujrzała arystokratę. Nie było go. Czyli jej się na szczęście przewidziało. Przy kasie zobaczyła Ginny. Szczęśliwa podeszła do przyjaciółki do kasy i zapłaciła za książki. Gdy już miały wszystkie potrzebne książki postanowiły udać się do butiku Madame Malkin, który znajdował się tuż obok księgarni. Pociągnęła za klamkę i pchnęła mosiężne drzwi. Weszła do środka sklepu i zamarła...
___________________________________________________
Rozdział skończony :D Mam nadzieję, że się wam podoba :) Nie bez powodu skończyłam w tym momencie, po pierwsze nia chciało mi się już pisać, nie miałam po prostu sił, a drugi to chciałam was potrzymać w lekkiej niepewności :D Do następnego rozdziału ^.^ KOMENTOWAĆ, ŁADNIE PROSZĘ ;)
środa, 30 października 2013
sobota, 26 października 2013
Rozdział 1
Hej. No więc
pierwszy rozdział. Nie jest on krótki ale też nie jest za długi. Mam nadzieję
że Wam się spodoba. Nie przedłużam. Życzę miłego czytania.
Emily :*
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ginny
obudziła się z bardzo dobrym z nastrojem. Wojna już się skończyła. Za tydzień
wracała do szkoły. „Tak, to już 7 rok” pomyślała. Przypomniała sobie jak to
kilka dni temu zapytała się Hermiony czy także wraca. Przyjaciółka bez
zastanowiła się zgodziła. Harry zgodził się, ale kiedy odpowiadał Ginny zdawało
się, że chłopak uśmiechnął tajemniczo. Ron nie chciał wracać. Chciał zacząć
pracować jako auror i wyprowadzić się z domu. Ale gdy dowiedział się, że Harry
wybrał szkołę on także niechętnie się zgodził.
Ginny
wstała z łóżka i zajrzała za okno. Był piękny, upalny dzień. Harry z Ronem
latali na miotłach. Hermiona leżała w stroju kąpielowym na leżaku, opalała się
i czytała książkę na temat zielarstwa. Pan Weasley, który miał dzisiaj wolne
siedział z żoną na kocu niedaleko Hermiony
i o czymś zaciekle dyskutowali. „Oby się tylko nie kłócili” pomyślała Ginny.
Szybko się ubrała i wyszła na dwór.
-Ginny czy
ty jadłaś jakieś śniadanie?-zapytała zatroskana matka dziewczyny.
-Nie mamo-
odpowiedziała Ruda zgodnie z prawdą.
Pani Weasley
od razu poszła do domu, zrobić córce śniadanie. Ginny w tym czasie podeszła do
Hermiony i zapytała się co u niej. Przyjaciółka odpowiedziała tylko, że
wszystko w porządku i wróciła do swojej lektury. Ginny nie chcąc przeszkadzać
poszła do schowka i wyjęła swoją miotłę. Wsiadła na miotłę i doleciała do Rona,
przytuliła go na powitanie. Następnie przytuliła Harry’ego.
-Harry a
wiesz o tym, że Ginny nadal śpi z misiem?- powiedział Ron. Ginny mocno się
wkurzyła. Oczywiście spała z misiem, ale to była jej tajemnica.
- Ron zabiję
cię!!!-krzyknęła Ginny. I zaczęła go gonić.
- A co ze
mną? Nudzi mi się.- Powiedział Harry i od razu pożałował wypowiedzianych słów.
Ron i Ginny zaczęli gonić przyjaciela. Harry mając najszybszą miotłę wiedział,
że nikt go nie złapie więc się nie śpieszył. Ginny widząc to wkurzyła się
jeszcze bardziej. Gdy już była niedaleko nagle ktoś ja zawołał i dlatego
zwolniła i podleciała do mamy.
-Ginny
córeczko idź zjeść.- powiedziała spokojnym głosem matka dziewczyny.
-Mamo nie
jestem głodna.-odpowiedziała Ginny niezbyt zadowolona z prośby matki.
-Jeśli
chcesz się dalej bawić to musisz iść teraz zjeść to co przygotowałam specjalnie
dla ciebie. –powiedziała twardo pani Weasley.
-Ale to nie
jest zabawa.
-To co to
jest?-zapytała się matka, a Ginny myślała, jednak nic nie wymyśliła.
-To jest …
UGH!!! Dobra już idę.-powiedziała zrezygnowana Ruda.
Pani Weasley
krótko się zaśmiała i weszła do domu za córką. Gdy tylko weszła do kuchni Ginny
od razu wypaliła:
-Mamo o co
znowu pokłóciłaś się z tatą?
-o nic
córeczko.
-Mamo proszę
powiedz mi.-Ginny nie dała za wygraną.
-No dobrze.
Fred i George mają dziewczyny bliźniaczki. Mają przyjechać do nas na święta. A
z twoim ojcem pokłóciłam się, ponieważ aurorzy dostali listę osób które będą
chodzić do Hogwartu po wakacjach…
-Ooo!!! To
super. A tato ma ją tutaj?
-Nie, ale
nie denerwuj się córeczko.
-Mamo. Ja
się nie denerwuje. Niby dlaczego?
-Bo Malfoy i
Zabini też wracają do szkoły.- powiedziała smutnym głosem pani Weasley.
-Co?! Harry,
Ron i Hermiona już wiedzą? –zapytała się już trochę mniej zdenerwowana Ginny.
-Nie.
-To ja im
powiem- Ginny skarciła się w myślach jak mogła uważać że jej najlepsi przyjaciele i brat już o tym
wiedzą i jej nic nie powiedzieli.
-Chodźcie do
Hermiony. Mam dla was najlepszą nowinę na świecie- krzyknęła Ginny z sarkazmem
w głosie do chłopców.
- Co jest?-
zapytał Ron
-Hermiona
lepiej odłóż książkę w bezpiecznym miejscu- poradziła przyjaciółce.
-Dobrze
Ginny, ale dlaczego?
- No więc
najlepsza nowina brzmi: Malfoy i jego banda wracają do szkoły.
-Co?!-jako
pierwszy oprzytomniał Ron.
-Ale
kicha-powiedziała Herm.
-Co to
znaczy kicha?-zapytała Ginny.
-Tak mówią
niektóre mugolskie nastolatki. Próbowałam odszukać rodziców. A że w moim
rodzinnym domu mieszka małżeństwo z dwójką nastolatek to trochę sobie
posłuchałam. Te nastolatki były chyba czymś zawiedzione i tak
mówiły.-usprawiedliwiła się .
-Aaa. Dobra
Malfoy czy będzie czy nie to i tak to będzie najlepszy rok w historii.-odparła
Harry.
Wszyscy się
z tym zgodzili i zaczęli mówić o przyszłości. Hermiona chciała pracować w
biurze. Harry i Ron planują karierę aururoską. <nie wiem czy istnieje takie
słowo hihi>. Ginny myślała nad quidditch'em. Nagle Ron wypalił z przeprowadzką.
- A kiedy
byś się przeprowadzał-zapytała Ginny.
-Myślałem
nad początkiem sierpnia. Od lipca zacznę pracować i za pierwszą wypłatę kupię
sobie mieszkanie.
-A jeśli ci
nie starczy?
-Mam swoje
oszczędności- odpowiedział Ron jakby to była oczywiste.
-Nie wydałeś
ich czasem na nową miotłę?- zapytała zdziwiona Hermiona.
-Rzeczywiście-
Ron walnął się w czoło. Jak mógł o tym zapomnieć
-No to
zostaje nam plan B-dodał Harry pocieszającym tonem.
-Jaki plan B
i jak to „Wam”?- zapytały jednocześnie dziewczyny.
-Okraść bank
Gringotta.-odpowiedział spokojnie Harry.
-Co?!-
zapytała Ginny.
-Żartowałem.
-No ja
myślę.
-Myśleliśmy
z Ronem nad wynajęciem lub kupnem małego mieszkania-powiedział Ron.
Nagle Ginny
coś sobie przypomniała.
-Po pierwsze
myślałam że ty i Herm chcecie zamieszkać razem.-powiedziała siostra do brata.
-Rozmawialiśmy
już na ten temat i zdecydowaliśmy, że ja po szkole wyjeżdżam szukać rodziców, a
kiedy ich znajdę wtedy zamieszkamy razem. A Ron przez ten czas będzie mieszkać
i pracować jako auror i zarobi trochę pieniędzy.
-Aha. Druga
sprawa. Czytałam w jakiejś gazecie ofertę o dużym pięciopokojowym mieszkaniu do
kupienia za małą sumę galeonów. Moglibyśmy tam zamieszkać do czasu, aż nie
nazbieramy na własne mieszkania. A ty Hermiono poczekaj z tym wyjazdem. Dobrze?
-Oh. No
dobrze ale tylko do końca przyszłych wakacji. – odparła Hermi.
-To by było
cudownie jeśli chodzi o mieszkanie- powiedział Ron chcąc zmienić temat.
- To ja idę
szukać tej gazety.- powiedziała Ginny.
-Idę z Tobą-oznajmiła Hermiona.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Koniec mam nadzieję że Wam się spodobało. Pisze czy taka długość rozdziałów może być.
Koniec mam nadzieję że Wam się spodobało. Pisze czy taka długość rozdziałów może być.
I ogólnie
komentujcie.
Emily :*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)