środa, 30 października 2013

Rozdział 2

Cześć tu  Ally ^.^ Tam tara ram  a oto nowy rozdział :) Miał się pojawić już wczoraj, ale dopisywałam pewne rzeczy :) Mam nadzieję, że wam się spodoba :D Tak więc życzę miłego czytania :)

__________________________________________________________________


Noc. Godzina 01:00. Hermiona nie mogła zasnąć.Próbowała lecz nie mogła. Ciągle dręczyły ją koszmary związane z Draconem, o tym jak ją poniżał na każdym kroku i nazywał szlamą. Kręciła się z boku na bok. Do oczu cisły jej się łzy. W tej chwili było jej wstyd za samą siebie. Za to, że boi sie Malfoy'a. Przecież cechą Gryfindoru jest Odwaga, a ona jest Gryfonką. "Dosyć"- powiedziała sobie w myślach. Wstała z łóżka i udała się do łazienki. Obmyła twarz zimną wodą i spojrzała w lustro.
-Koniec, nie będę przecież użalać się nad sobą i bać przez tego idiotę. - rzekła hardo.
-Chociaż, może się zmienił. Nie jest już zimnym , wrednym, zadufanym w sobie arystokratą, kóry musi zawsze wszystko mieć - powiedziała sama do siebie. Zaczęła tak nad nim rozmyślać, o tym, jak mógł się zmienić przez te wakacje z charakteru jak i z wyglądu. W jej głowie kłebiło się tysiąc myśli.
-Stop ! Hermiono opanuj się, przecież ludzie tacy jak on się nie zmieniają.-skarciła się w myślach. Zobaczy go już wkrótce w Hogwarcie i wtedy się wszytsko okaże. Czy się zmienił czy nie ? Po chwili wróciła z powrotem do łóżka i zasnęła z nadzieją o tym, że Draco się zmienił i nie będzie jej ubniżał na każdym kroku.
Hermiona właśnie budziła się z błogiego. Zdziwiła się, że była wyspana i wypoczęta ponieważ pamięta, że miała koszmary związane a arystokratą. Jednak długo nie zaprzątała sobie tym myśli i poszła do toalety wziąść zimny prysznic i wykonać poranne czynności. Po 20 min. wyszła z łazienki odświeżona. Spojrzała na zegarek i uznała, że jest dosyć wcześnie , ponieważ wkazywał on godzinę 9:00. Postanowiła udać się do pokoju Ginny i zrobić jej "miłą" pobudkę.

***
Ginny smacznie sobie drzemała. Miała sen tak twardy jak niedźwiedź. Nie usłyszała nawet jak pewna osoba weszła do jej pokoju. Tą osobą był Ron, który postanowił obudzić siostrę z kamiennego snu. Złapał za jeden koniec kołdry i pociągnął ją do siebie. W ten sposób jego siostra upadła na podłogę. Niestety dalej sobie smacznie drzemała. W takim wypadku postanowił sięgnąć po radykalną i sprawdzoną metodę. Podszedł do stolika, wziął z niego wazon,a kwiaty z niego wyrzucił do kosza. Z wazonem wszedł do łazienki. Nalał do niego wody i podszedł z nim do siostry. Niespodziewanie drzwi się otworzyły , a tam stała Hermiona. Ron zdziwiony nie zauważył nawet gdy wylał wodę z wazonu na siostrę. Wazon się stukł , a woda wylała się na najmłodszą latorośl Weasley'ów. Nagle dziewczyna się obudziła i krzyknęła :
- Co to do cholery jasnej ma znaczyć ?!-wykrzyczała.
-Który to zrobił ?! Co??!! Przyznać się w tej chwili, bo nie ręczę za siebie ! - dodała zdenerwowana.
Ron stał jak sparaliżowany. Nie wiedział co miał zrobić. Stać czy uciekać ? Ginny była wściekła jak osa. Z mordem w oczach spoglądała na brata. Po jego zachowaniu doszła do wniosku, że to jego sprawka, że to przez niego jest teraz cała mokra.
-Po twojej głupiej minię zgaduję, że to twoja sprawka ! - wrzasnęła Ginevra.
Wściekła zaczęła się do niego zbliżać na niebezpieczną odległość. Wystraszony chłopak zaczął się cofać do tyłu, aż w końcu natrafił na ścianę. Znajdował się w nieciekawej sytuacji. Nastolatka wzięła poduszkę i zmierzała z nią w kierunku brata. Gdy już była przed nim zaczęła go okładać poduszkę. Ten zaczął uciekać. Biegał po całym pokoju, a wzburzona Ginny za nim. Wydzierał się na całe pomieszczenie " Ratunku ! Pomocy!". Zdziwiona Hermiona przyglądała się całej tej sytuacji, aż wkońcu nie wytrzymała i wybychła niepohamowanym śmiechem. Tamci nawet nie zaszczycili ją choćby spojrzeniem. Widząc, że jest tu zbędna wyszła z pokoju przyjaciółki ciągle się śmiejąc. Z tej całej wynikłej afery zapomniała, że chciała zrobić czarodziejce miłą pobudkę. Nie miała już co ze sobą zrobić, więc zeszła na śniadanie.

***

W dalszym ciągu w pokoju pewnej nastolatki trwała bitwa na poduchy. Ron zmęczoy już uciekaniem przed siostrą padł przed drzwiami. Próbował złapać oddech po tej całej biaganinie. Ginny również zmęczona gonitwą za bratem zmęczona padła na łóżko. Musiała złapać choć odrobinę tchu, bo inaczej wykorkuje. W pokoju panowała istna cisza. Nagle Ginny się odezwała.
- Masz minutę, żeby stąd wyjść, a jak nie to ci w tym pomogę !
- Okej już wychodzę. - powiedział pośpiesznie i już po chwili go nie było. Czarodziejka została sama w swoim "królestwie". Podniosła się do pozycji siedzącej i spojrzała na zegar. Oczy dziewczyny wyglądały jak pięciozłotówki. Jak burza wleciała do łazienki po drodze biorąc pierwsze lepsze ciuchy, które jej wpadły w ręce. Po chwili wyszła z łazienki odświeżona i jak torpeda wybiegła z pokoju.

***

Wszyscy już siedzieli przy stole zastanawiając się gdzie jest Ginny. Niespodziewanie zdyszana Ginevra zasiadła przy stole. Wyglądała komicznie. Jej policzki były koloru dorodnego pomidora. Wszyscy patrzyli na nią jakby ujrzeli ducha.
- No co się tak na mnie gapicie ?? Mam coś na twarzy ?? - powiedziała.
- Nie, ależ skądże. - rzuciła pospiesznie Miona chichocząc.
Po śniadaniu nastolatki udały się do pokoju Hermiony. Dziewczyna nawet nie przekroczyła progu własnego pokoju bo Ginny krzykła jej prosto do ucha.
- Wiesz co ?? Wpadłam na super pomysł. - ogłosiła podekscytowana czarodziejka.
- Tak ? A jaki to pomysł ? - odparła.
- Idziemy na zakupy ! - krzykła uradowana.
- Wiesz co ? To wcale nie taki głupi pomysł. Zdało by się już zakupić książki i nowe szaty, co ty na to ? - dodał uczennica Hogwartu.
- Jestem za. - odezwała się wiewióra.
Wzięły niezbędne rzeczy i udały się na zakupy.

***

Uczennice Hogwartu były już na ulicy Pokątnej. Zastanawiały się , który ze sklepów odwiedzić najpierw.
Myślały nad "Księgarnią Esy i Folresy" i sklepem  "Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje". Po chwili namysłu wybrały opcje pierwszą. Weszły do księgarni i zaczęły szukać potrzebnych dla nich książek. Gdy Hermiona znalazła niemal wszystkie potrzebne jej książki, a było ich tylko kilka, udała się z nimi do kasy. Niespodziewanie przed oczami myknęła jej postać...Malfoy'a ?? Nie, nie... Musiało jej się tylko przewidzieć. Jednak żeby się upewnić poszła w miejsce, gdzie zdawało jej się, że ujrzała arystokratę. Nie było go. Czyli jej się na szczęście przewidziało. Przy kasie zobaczyła Ginny. Szczęśliwa podeszła do przyjaciółki do kasy i zapłaciła za książki. Gdy już miały wszystkie potrzebne książki postanowiły udać się do butiku Madame Malkin, który znajdował się tuż obok księgarni. Pociągnęła za klamkę i pchnęła mosiężne drzwi. Weszła do środka sklepu i zamarła...


___________________________________________________

Rozdział skończony :D Mam nadzieję, że się wam podoba :) Nie bez powodu skończyłam w tym momencie, po pierwsze nia chciało mi się już pisać, nie miałam po prostu sił, a drugi to chciałam was potrzymać w lekkiej niepewności :D Do następnego rozdziału ^.^ KOMENTOWAĆ, ŁADNIE PROSZĘ ;)

1 komentarz:

  1. Rozdział ciekawy :)
    Fajnie i lekko piszesz ;]
    Czekam na następny z niecierpliwością.
    Pozdrawiam,
    heavy x
    P.S: Jeżeli masz taką chęć zapraszam na mojego bloga http://yourwonderwalls.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń